Krem czy podkład?
Kiedy dowiedziałam się, że będę uczestniczyć w testowaniu nowego kremu od Garnier, owszem, byłam zaciekawiona jego właściwościami pielęgnującymi, ale jakiś Himalajów zaskoczenia się nie spodziewałam.
Streetcom.pl do swoich ambasadorów wysyła produkty dosyć ciekawe, przy tym takie, które dopiero debiutują na rynku.
Tym razem oczekiwałam na akcję bardzo babską, skierowaną do, plus minus, wcale nie ryczących czterdziestek, a więc kobitek już dojrzałych, więc takich jak ja i większość moich koleżanek.
Dostałam kremy wraz z próbkami dla moich pięknych koleżanek, wszystko pooglądałam z bliska i daleka, poczytałam co było do poczytania i dalej nie zdawałam sobie sprawy z jakim to fajnym gagatkiem przyszło mi się zapoznać.
Kartonik i kształt tubki sugeruje, że Garnier powiększa rodzinę swoich kremów BB, ale tu mamy do czynienia jednak z kremem pielęgnacyjnym o natychmiastowym działaniu. Tak przynajmniej, na pierwszy rzut oka wynika z opisów na opakowaniu.
Takich kremów typu blur, z efektem natychmiastowego poprawienia wyglądu skóry i rozświetlenia trochę się u kilku znanych firm kosmetycznych ostatnimi czasy pojawiło.
Dopiero aplikacja na skórę wprawiła mnie w niezłe osłupienie. Krem po wtarciu w skórę zmienia kolor z białego na coś co jest podkładem? Kremem BB? Kremem CC?
Tylko jeśli tak, dlaczego producent na opakowaniu nie chwali się, że takie cudeńko mamy w dłoniach?
Uważam, że to błąd.
Konia z rzędem temu czy raczej tej z nas, która w drogerii zorientuje się z szaty graficznej, że ten krem jest niezwykły i rzeczywiście inny niż klasyczny krem pielęgnujący na dzień.
Pro-retinol
Witamina B5, B3 i C
Kwas lipidohydroksylowy LHA
Wyciąg z imbiru
Na opakowaniu mamy informację, że to produkt innowacyjny, ale taka wiadomość dla nas, klientek, już nie podnosi ciśnienia i nie powoduje u nas szalonego pędu do drogerii, bo teraz prawie każdy nowy kosmetyk opatrzony jest sugestią, że to totalne novum, totalna innowacja.
Jest informacja, że krem jest przeciwzmarszczkowy, że daje efekt natychmiastowej metamorfozy skóry, że posiada samodopasowującą się formułę.
Dopiero na samym końcu, małym drukiem dowiadujemy się, że jest ona wzbogacona o koloryzujące pigmenty.
Żadnego graficznego obrazka sugerującego, że to jednak koloryzujący kosmetyk.
Szkoda, bo podejrzewam, że niejedna z nas, nie wiedząca, że coś takiego pojawiło się na rynku, najzwyczajniej w świecie po prostu pominie go podczas kosmetycznych zakupów.
Mam nadzieję tylko, że Garnier przeprowadzi sporą kampanię reklamującą te nowatorskie właściwości Miracle Cream.
A twierdzę, że naprawdę jest to wyjątkowo udany kosmetyk do pielęgnacji i makijażu.
Zachowuje się jak świetny, taki bardzo dobrze dopracowany krem BB, z tym że tu mamy jakieś prawie, że czarodziejskie, niewidzialne mikrokapsułki, które w kontakcie ze skórą uwalniają koloryzujące pigmenty mające idealnie dopasować się do każdego typu skóry.

![]() |
| Na dolnym zdjęciu celowo pokazałam, że można osiągnąć sporą zmianę w kolorycie skóry, bo tu krem nałożony został w bardzo dużej ilości |
Te z nas, które mają skórę z gatunku tych trudniejszych, nie do końca były zadowolone z krycia, jaki daje ten krem. Większe niedoskonałości nie są skorygowane, to jednak nie jest produkt dla wszystkich.
Ja, posiadaczka dosyć śniadej skóry, o minimalnych defektach, jestem nim zachwycona.
Również właściwości pielęgnujące i dające natychmiastową poprawę jędrności i w ogóle gładkości, widzę za każdym porannym użyciem kremu.
To obiecywane w opisie kremu natychmiastowe działanie - poprawa elastyczności, nawilżenie, spłycenie lub redukcja zmarszczek faktycznie działa.
Moja skóra nabiera świetnego, bardzo przeze mnie lubianego, rozświetlonego, zdrowego, wypoczętego wyglądu. Nazwałabym to efektem lekkiego, bardzo subtelnego fluidu, choć na pewno nie możemy spodziewać się zupełnego niwelowania jakiś mocniejszych przebarwień czy większych niedoskonałości. To raczej takie wyrównanie kolorytu skóry i to wyjątkowo ładnego oraz nadanie jej blasku, który odejmuje skórze lat.
Mnie ten krem pasuje już teraz i od jakiegoś czasu codziennie go z przyjemnością i zadowoleniem używam, niektóre koleżanki przymierzają się do niego za miesiąc, dwa, jak trochę "obsmurczą" buzie na słońcu. One twierdzą, że to ideał na lato, bo wyraźnie daje świetne nawilżenie i wygładzenie, lekki i naturalny efekt, a uroda skóry jest znacznie poprawiona i skorygowana.
SPF 20
Nowy krem Garniera, Miracle Cream ma 50 ml pojemności, cena około 35 zł, ale teraz, w Rossmannie widziałam go w promocji.
Jeśli tak jak ja lubicie lekkie kremy BB i CC, proponuję bliżej zapoznać się z tą nowością Garniera.
Moim zdaniem to bardzo udane połączenie świetnej, błyskawicznej pielęgnacji, szybkiego wygładzenia skóry i efektu ładnego, zdrowego odcienia. Teraz, kiedy przed nami wiosna i lato, ten krem jest po prostu stworzony do codziennego, lekkiego i naturalnego makijażu.
Pozdrawiam
Margaretka







