Obserwatorzy

piątek, 21 września 2012

Przez jesień z dynią pod pachą, zupa-krem z dyni



Hej Dziewczyny!   

Jesień, szczególnie taka ciepła i słoneczna kojarzy mi się z kolorem żółtym, pomarańczowym i rudym, a  te kolory z kolei kojarzą mi się z parkiem szeleszczącym opadłymi liśćmi, z babim latem i oczywiście z dynią.






Dzisiaj ta pękata ślicznota będzie głównym punktem mojego postu.

Postanowiłam jej poświęcić trochę uwagi, bo rzeczywiście na nią zasługuje, teraz jest jej czas a więc jedzmy ją; będziemy piękniejsze.




Wartość kaloryczna dyni jest dość niska - 100g świeżej masy to od 15 do 30 kcal. 

 Szczególnie cenna jest dynia o pomarańczowym miąższu, gdyż zawiera dużo karotenu (prowitaminy A) - im bardziej intensywny jest kolor miąższu, tym więcej witamin. 
Dynia to bogactwo witamin A, B1, B2, C, PP oraz składników mineralnych takich jak: fosfor, żelazo, wapń, potas i magnez. Jest niskokaloryczna i beztłuszczowa.

Dynię jemy, ale też używamy w pielęgnacji, już dawno stwierdzono, że dynia ma właściwości upiększające



Oto przepis na płukankę z dyni
po której włosy będą zdrowsze i bardziej lśniące

Kawałek dyni w skórce kroimy na drobne części, zalewamy zimną wodą i odstawiamy w chłodne miejsce na kilka godzin.

Następnie gotujemy to przez 50min na wolnym ogniu.Tak przygotowaną płukanką płuczemy włosy po myciu. Przygotujmy sobie tego więcej za jednym razem, płukankę możemy przechowywać w lodówce.




Pamiętajmy o pestkach, czyli nasionach dyni!

Są więc smaczne, zdrowe, pożyteczne i potrzebne każdemu, to bogactwo nienasyconych kwasów tłuszczowych, łatwo strawne białko oraz  witamina E i mikroelementy; selen, magnez, cynk, miedź i mangan.






A teraz mój pomysł na zupę - krem z dyni,
 bardzo prosty a smakowy efekt jest na prawdę ciekawy.

Obraną dynię kroję na kawałki i gotuję w niedużej ilości wody wraz z kostką rosołku drobiowego.

Po 15 minutach zupę miksuję blenderem, dodając do tego serek topiony. 
Zupę  podaną w filiżance, posypałam grubo zmielonym pieprzem i dodałam świeżą bazylię.
Koniec, kropka.





W mojej Bardzo Kobiecej Galerii dzisiaj sam mistrz, Claude Monet, 
francuski impresjonista i jego obrazy, a jakże, w kolorach jesieni.









Pozdrawiam weekendowo
Margaretka

czwartek, 20 września 2012

Alterra, Anti - Age, Kapsułki pielęgnujące z wyciągiem z orchidei, dla mnie to tylko tłusty bubel


Hej Dziewczyny!  

Kupiłam te kapsułki, przeznaczone do pielęgnacji skóry twarzy, szyi i dekoltu, tylko z czystej ciekawości, generalnie nie lubię tłustych, ciężkich kosmetyków, choć od czasu do czasu, wieczorem, chcę skórze zafundować bardziej treściwą terapię.
 Lubię ampułki Anti-Age Alterry, pisałam o nich tutaj, więc i tych kapsułek byłam po prostu ciekawa.


Krótka lista składników tych kapsułek (olej migdałowy, z jojoby, z pestek dzikiej róży i rycynowy + dodatki zapachowe) była dla mnie argumentem na tak,  do wyobraźni przemawia też zapewnienie producenta, że wszystko pochodzi z kontrolowanych biologicznie upraw i dziko rosnących zbiorów.

Nie wiem czy nie widzę, ale w składzie brak mi wyciągu z orchidei, umieszczonego w nazwie kapsułek, jeśli to tylko element zapachu lub chwyt marketingowy, to jest to żałosne.



Lubię  tę formę konfekcjonowania tego typu kosmetyków, niby mniej wygodną, bo trzeba najpierw dostać się do zawartości kapsułki, ale mamy za to gwarancję, że używamy maksymalnie najświeższy i czysty preparat.





I to by było na tyle plusów kapsułek Alterry.

Zapach, co prawda rzecz drugorzędna w tym przypadku, jest nieciekawy, nie mogę powiedzieć, że brzydki, ale na pewno nie daje nam takiego miłego poczucia zadowolenia, jakie chcemy mieć stosując kosmetyk pielęgnacyjny.

Zawartość jest bardzo tłusta (tak, wiem, że to oleje), skóra po użyciu kapsułki pozostaje bez końca tłusta, bo właściwie olej w ogóle się nie wchłania, po jakiejś godzinie muszę skórę wytrzeć, bo trudno iść spać w takim stanie.




Rano nie zauważam żadnej, spektakularnej poprawy wyglądu skóry, podobny, żeby nie powiedzieć lepszy efekt uzyskuję po użyciu przeciętnie dobrego kremu na noc, a komfort używania kremu jest o niebo lepszy niż tego tłustego maziajstwa.

Myślę, że w ogólnym rozrachunku, cena też nie jest za korzystna, jednorazowa aplikacja kosztuje około 1zł (7 kapsułek - około 7zł), podejrzewam, że cena 50ml kremu, nawet takiego z wyższej cenowo półki, na pewno w jednostkowym użyciu,  jest tańsza.

Ja tych kapsułek z Alterry  już nie kupię, jest taka ilość znacznie lepszych produktów, że nawet jeśli trafię na promocję i te kapsułki będą kosztowały 4zł, ominę je dużym łukiem.


W mojej Bardzo Kobiecej Galerii grafika fantasy francuskiego artysty Romeo Jonathana, zapraszam








Pozdrawiam
Margaretka

środa, 19 września 2012

Dynia marynowana z ziołami, to nie może się nie udać



Hej Dziewczyny!  

Nie mogłam sobie odmówić takiej przyjemności.

Już sama uroda dyni zmusiła mnie do tego, by zrobić wszystko, żeby chociaż jej część została ze mną dłużej.



Coraz większą frajdę sprawia mi przetworowa twórczość kulinarna, specjalnie piszę twórczość, bo lubię wymyślanie i kombinowanie, klasyczne przepisy służą mi tylko jako taki kręgosłup zasad, składniki, proporcje i pomysł na nowy smak po prostu wymyślam.

W tym przypadku też podstawowe zasady marynowania dyni połączyłam z wolną amerykanką i wierzcie mi, to się sprawdza, uzyskałam smak bardziej ciekawy, pełen fajnych, zaskakujących niuansów.

Jeśli robię przetwory, za jednym razem są to 4 - 6 słoiczki, nie żadne tam hurtowe ilości, potem mogę sięgać po przeróżne, moje własne, bez konserwantów, bez chemii, niedrogie, ale smakowite podjadajki.

Dynia lubi słodko-kwaśne klimaty, więc tę zasadę zachowałam, wyeliminowałam ocet, którego zapachu nie lubię, zastąpiłam go pieprzem cytrynowym (można też użyć octu winnego, kwasku cytrynowego lub po prostu cytryny) i dodałam sporo  suszonych ziół.

A oto fotograficzny zapis kroków w przygotowywaniu mojej wersji dyni marynowanej:

Wygodniej jest dynię pokroić na mniejsze kawałki i wtedy obierać z jej dosyć  twardej, skóry


Standardowo, dynię kroi się w kostkę, ja moją pokroiłam w takie grubsze frytki


Pestki oczywiście pójdą do wyprażenia na patelnię, lubię taką przegryzkę


Pokrojoną dynię wrzucamy na moment do gotującej się, osolonej wody



Po minutce wyjmujemy łyżką cedzakową


i ładujemy do słoiczków. Teraz dodaję przyprawy; lemon pepper , rozmaryn, zioła prowansalskie, suszoną pietruszkę, czosnek, kawałek kory cynamonu, goździki (co, kto lubi, tu zdajcie się na swoje ulubione przyprawy i zioła)



Zalewamy wodą, która pozostała po obgotowaniu dyni, trzeba ją osłodzić cukrem lub miodem.




Zakręcone słoiczki wędrują na 10min do pasteryzacji i gotowe.





Zauważyłam, że coraz więcej osób bawi się w robienie własnych przetworów, fajnie jest tak wymieniać się swoimi pomysłami, proszę więc, piszcie w komentarzach o swoich sposobach na takie małe co nieco.



W mojej Bardzo Kobiecej Galerii dzisiaj kabaczkowo - dyniowo- patisonowe piękności


autor  Gwendolyn C. Bragg

autor  Susie Short
Pozdrawiam
Margaretka

poniedziałek, 17 września 2012

Jaśminowy dotyk luksusu, Orientana, masło shea i olejki do ciała JAŚMIN I ZIELONA HERBATA



Hej Dziewczyny!  

Po kilku dniach stosowania masła z olejkami Orientana, mogę już sporo o min powiedzieć.
O Firmie, która robi takie ręcznie wytwarzane, kosmetyczne pyszności pisałam tutaj.

Moja wersja to jaśmin i zielona herbata, brzmi bardzo kusząco, taka kompozycja  u każdej miłośniczki  pachnących smarowidełek do skóry, jest nie do przecenienia.

Masełko jest zamknięte w zgrabnym, plastikowym słoiczku z szeroką nakrętką, słoiczek jest dobrze wykonany, plastik z gatunku tych twardych, sprawia wrażenie, że mamy w ręce pojemniczek ze szkła.




Ważna rzecz, producent pomyślał o dobrym zabezpieczeniu produktu, w przeciwieństwie do wielu tego typu kosmetyków, po odkręceniu wieczka, masełko zabezpieczone jest metalową folią, to dla mnie ważne, lubię mieć pewność, że to ja jestem pierwszą i jedyną osobą, mającą kontakt z tym produktem.




Zapach to kolejna mocna strona masła Orientana. Wyraźny i subtelny zarazem, czuje się w nim naturę, o żadnej tandetnie syntetycznej woni nie ma tu mowy. Nie jest nachalny, nie jest  słodki, to raczej coś dla miłośniczek bardziej wyrafinowanych zapachów.



Konsystencja masła jest w typie tych stałych, ale nie twarda, łatwo nabiera się pożądaną ilość, na skórze w pierwszym momencie mamy kuleczki masełka karite, ale pod wpływem ciepła , bardzo ładnie się one rozsmarowują.






W ogóle, korzystanie z tego masełka to czysta przyjemność, znacie to uczucie pielęgnowania skóry produktem świetnie zrobionym, dającym zadowolenie, komfort i poczucie, że używamy kosmetyku maksymalnie naturalnego? Tak jest właśnie w tym przypadku.
Podoba mi się też kolor masła, taka bardzo jaśniutka, rozbielona szałwia, kolejne bardzo miłe, tym razem estetyczne doznanie, a to też wcale nie jest bez znaczenia w przypadku tego typy kosmetyków.

Masło nadspodziewanie dobrze się wchłania, przy jakimś marginesie czasu, można pozwolić sobie na korzystanie z niego rano, choć ja częściej używam go po wieczornej kąpieli, wiem wtedy, że przez te pół godzinki moja skóra może trochę się poświecić.Potem  staje się przyjemnie i widocznie ładniejsza i "zdrowsza".


Polecam Wam to masełko, to bardzo przyjemny i dobrze pielęgnujący skórę kosmetyk

Teraz notka o produkcie ze strony producenta. 

Masło do ciała stworzone na bazie masła Shea (Karite) wzbogacone o masło kakaowe, mango i kokum oraz oleje i olejki roślinne o działaniu wygładzającym, odżywczym i nawilżającym. Olejki z jaśminu indyjskiego i zielonej herbaty ujędrnią i ukoją suchą skórę.


Pojemność: 100 g
cena 40zł
Opis: Masło shea, wzbogacone o wyselekcjonowane masła i oleje roślinne oraz odpowiednio uzupełnione naturalnymi olejkami  z jaśminu indyjskiego i zielonej herbaty wesprze pełne ujędrnienie i ukojenie skóry oraz pozytywnie wpłynie na samopoczucie dzięki zapachowi jaśminu i zielonej herbaty.  Zmysłowy, uspokajający  aromat  pobudzi zmysły i odpręży.

Unikalna formuła zawiera również masło kakaowe, mango i kokum wzbogacone o oleje i olejki roślinne o działaniu  wygładzającym, odżywczymi  i nawilżającym. Tłoczone na zimno i nierafinowane składniki zostały poddane ręcznemu ubijaniu – dlatego Orientana Masło Shea i olejki ma ciekawą nowatorską konsystencję. Dzięki 100% naturalnemu składowi masło wnika do głębokich warstw skóry. Unikalne połączenie maseł i olejów pomaga utrzymać dobre nawilżenie skóry, przywraca jej elastyczność  i odpowiednią gładkość oraz blask. Odpowiednio dobrane olejki eteryczne wspaniale wpływają na samopoczucie.
Masło ma nowatorską konsystencję. Dzięki metodzie ręcznego ubijania drobinki masła w postaci mikrokuleczek zanurzone są w maślano-olejkowej konsystencji. Wszystkie składniki są tłoczone na zimno i nierafinowane przez co zachowały swoją pełną naturalną wartość.
Sposób użycia: Najlepiej wmasować w suchą i czystą skórę, po kąpieli lub każdorazowo w razie potrzeby. Do każdego rodzaju skóry.
Skład INCI: Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Theobroma Cacao Seed Butter (masło kakaowe), Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Garcinia Indica Seed Butter (masło kokum), Cera Alba (wosk pszczeli), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Olea Europaea Husk Oil (oliwa z oliwek), Triticum Vulgare Germ Oil (olej z kielków pszenicy), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Tocopherol (wit.E), Helianthus Annuus  Seed Oil (olej słonecznikowy), Plant Glycerin (gliceryna roslinna),Aloe Barbadensis Leaf Juice (ekstrakt z aloesu), Jasminum Sambac Flower Extract (ekstrakt z jaśminu), Camellia Sinesis Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty).
Produkt nie testowany na zwierzętach.
Dla zainteresowanych sklep internetowy Orientana



Czas na moją Bardzo Kobiecą Galerię.
Jeszcze kilka pulsujących barwami obrazów hiszpańskiego malarza Javiera Gonzaleza Pacheco. Zapraszam Was do popatrzenia.












Pozdrawiam
Margaretka