Obserwatorzy

środa, 25 listopada 2015

JANDA, kremy na dzień dobry i dobranoc


Witajcie Kochane!  


Po małym urlopie melduję się gotowa na kolejne, miłe spotkania z Wami.

Tym razem mój post, podejrzewam że będzie ciekawy dla Was, kobitek dojrzałych, lub dla tych z Was, które zastanawiacie się nad jakimś ciekawym kosmetykiem, dla na przykład, mamy. W końcu czas mikołajkowych i świątecznych prezentów już tuż, tuż, Prezenty muszą być, a cała sztuka w tym, żeby osoby obdarowane chciały nas potem ozłocić za trafiony podarek.
Niewątpliwie sztuką jest też wpaść na pomysł prezentu, który nas nie zrujnuje, ale za jego jakość nie będziemy się wstydziły. Co ja mówię wstydziły...., my musimy być dumne z siebie i z tego co dajemy.




Te kremy mam naprawdę dużą przyjemność testować od dłuższego już czasu  i cały czas jestem pod ich urokiem. 
Dostałam je od Aleja kobiet.pl i tam zamieściłam swoją ich  recenzję. 
Doszłam do wniosku, że i Wy, drogie czytelniczki "Szminki w szpilkach" też w razie zainteresowania, zerkniecie na moją opinię, więc ją tutaj zamieszczam:


Od jakiegoś miesiąca o moje dobre samopoczucie, ale przede wszystkim o skórę mojej twarzy dba zestaw kremów niezwykłych, bo nie anonimowych.
Rzadko kiedy możemy używać kosmetyków, za których jakość bierze na siebie odpowiedzialność konkretna osoba, w tym przypadku znana i mająca niezwykły dorobek postać naszego życia kulturalnego - Pani Krystyna Janda.
Byłam bardzo ciekawa jakości tych kremów i przyznam się, że podczas codziennego sięgania po nie, nie raz zastanawiam się czy faktycznie i Pani Janda też ma je w swojej łazience.

Moją ocenę kremów Janda zacznę od opakowania. 
Kremy kupujemy w zafoliowanych, bardzo estetycznych kartonikach. Biało - czarna tonacja, zresztą przypisana i słoiczkom, budzi zaufanie i już na wstępie kojarzy się z produktem z dobrej półki.

Bardzo podobają mi się słoiczki, w których są kremy. Dopracowany design cieszy oko, a dzięki temu, że słoiczki są ze szkła, są dosyć ciężkie - bardzo to lubię, nawet za cenę ryzyka rozbicia kremu czy płytki. Po prostu trzeba uważać.

Flagowym produktem w tym zestawie jest 
Krem na dzień dobry i dobranoc z kuszącą obietnicą: Siła nici kosmetycznych, dodatkowo nadano mu nazwę Nr 1.


Pewnie nie tylko mnie od razu nasuwa się Coco Chanel i jej kosmetyk wszechczasów, perfumy Nr 5. To super pomysł, w końcu i skojarzenia działają na nas, w tym wypadku, bardzo pozytywnie.
Krem jest "mocny", o takiej ścisłej konsystencji, trochę przypominającej masełko. Podczas nakładania go na twarz wyczuwam bardzo delikatny i bardzo przyjemny zapach, taki dyskretny i subtelny.
Ja ten krem stosuję tylko wieczorem po demakijażu, przed położeniem się spać.
Krem jakiś czas pozostawia na mojej skórze delikatny, wilgotny film, potem dobrze się wchłania. Od razu po nałożeniu go na skórę twarzy wyraźnie odczuwam komfort dobrego nawilżenia i takiego miłego wygładzenia i napięcia skóry.
Rano widzę, że skóra jest wypoczęta i ma tę zdrową elastyczność, jest wyraźnie zadbana.

Drugim testowanym przeze mnie kremem jest Żelazko zmarszczek.


Jest lżejszy niż Nr 1, bardziej miękki i lekki, troszkę jego konsystencja kojarzy mi się z żelem.
Moim zdaniem to super mistrzu, który błyskawicznie po nałożeniu świetnie wygładza i napina skórę. Jest to wyraźnie widoczne, a zmarszczki wyraźnie stają się mniejsze.
To krem z gatunku takich, które nakładasz i po momencie widzisz jak mordeczka młodnieje w ekspresowym tempie. Takie czary - mary, hokus - pokus.
Ten krem używam rano i stosuję go jako bazę pod fluid.
Uwielbiam efekt jaki daje skórze, świetnie ją odmładza i wygładza.
Krem szybciutko się wchłania, po kilku momentach daje efekt matu na skórze, trzeba tylko moment zaczekać z nakładaniem podkładu, bo czasem lubi się minimalnie warzyć z podkładem. 
Uwielbiam Żelazko zmarszczek, moja skóra też.

Najmniejszy z kremów - Krem pod oczy, przeznaczony jest do dbania o najbardziej delikatną i wrażliwą skórę wokół oczu.


Jest bezzapachowy, lekki, o konsystencji, którą łatwo jest wklepać w te miejsca.
Nakładam go wieczorem, tak by maksymalnie w trakcie snu zadbał o moją skórę. Ładnie wygładza i lekko napina, a rano wydaje mi się, że moje cienie pod oczami są chyba mniejsze.
Nie podrażnił mnie nigdy, ani nie spowodował łzawienia oczu (a to czasem przy nietrafionych kremach pod oczy mi się zdarza), za to ten krem daje miłe uczucie ukojenia.


Jestem bardzo zadowolona z całej tej trójeczki, polubiłam wszystkie te kremy, ale moim faworytem,  jest ten drugi, Żelazko zmarszczek. Genialna sprawa.  
Polecam je wszystkim ....dziesiątkom - kochane, te kremy są warte Wasze uwagi. 
Zwracam jeszcze uwagę na bardzo przyzwoite ceny kremów. Za takie pieniądze taka jakość!   Wielki szacun.

Pozdrawiam
Margaretka

30 komentarzy:

  1. Ciekawe te kremy, ale nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak najbardziej to kremy dla kobitek o skórze, która pierwszą młodość ma już za sobą. A o drugą młodość trzeba dbać, bo trzecia to już może być horror :)

      Usuń
  2. Może sprawie je mamie w prezencie :) w końcu Mikołaj już tuż tuż

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tym bardziej, że świetne, a cenowo nikt tu nie przesadził :)

      Usuń
  3. Masz rację, że to dobry pomysł na prezent, moja mama lubi i Jandę i dobre kremy, trzeba pomyśleć .

    OdpowiedzUsuń
  4. te kremy nr.1 są w sporej ofercie wiekowej, więc łatwo wybrać odpowiedni :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapamiętałam jedynie reklamę w tv tych kremów, która wcale nie była zachęcająca, Twoja opinia trafia do mnie znacznie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie przypomniałaś mi, że też widziałam reklamę, ale chyba krótko była emitowana, bo niczego z niej nie zapamiętałam :)

      Usuń
  6. Koniecznie muszę wyhaczyć żelazko zmarszczek, za samą nazwę będzie mój :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ktoś nieźle pogłówkował wymyślając Żelazko zmarszczek, też byłam pod wrażeniem :)

      Usuń
    2. Margaretko, wczoraj byłam w rossku i kupiłam! Mam żelazko, faktycznie super wygładza i to w momencie :)

      Usuń
    3. super, cieszę się, że masz ten krem, ja go uwielbiam :)

      Usuń
    4. Na razie raz użyłam, ale mogę już powiedzieć, że ja też :)

      Usuń
  7. Zgadzam się absolutnie z Twoja opinią. Kremy świetne. Cieszę się też z tego, że Pani Jandzie się udało, bo bardzo ja cenię, a nawet podziwiam. Dojrzała kobieta, a ile ma energii. Do pozazdroszczenia. Mam i krem numer 1 i żelazko zmarszczek, ale też doskonale poznałam się z maseczkami. Uwielbiam maseczki, których nie trzeba zmywać. Oprócz tego, że to bardzo dobre błyskawiczne upiększacze, to stanowi to dla mnie dodatkowy plus. Jak dziewczęta jesteście za młode na te kosmetyki, to na prezent dla mamy albo babci godne polecenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy gdzieś przeczytałam, że Pani Janda zabrała się za stworzenie (oczywiści nazywam to skrótowo) kremów dla babeczek dojrzałych, spodziewałam się, że to będzie udany projekt. Przecież za nią stoi tak wiele, a i to, że za co się weźmie, jest na najwyższym poziomie, też przemawiało na korzyść. I oczywiście się nie zawiodłam.
      Co do maseczek, tych jeszcze nie próbowałam, ale wszystko przede mną.

      Usuń
  8. Moja mama jest bardzo zadowolona z maseczek tej serii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na maseczki mam sporą ochotę, tym bardziej, że ostatnio moja buźka już zapomniała jak są zbawcze, taka ze mnie paskuda :)

      Usuń
  9. Ja też weszłam w posiadanie :) :):). Uśmiechy świadczą o tym, że z tego posiadania jestem baaardzo zadowolona. Żelazko zmarszczek, to bardzo duże zaskoczenie, bo prasuje :) :), jak to żelazko. A tak zupełnie serio, cudowny krem, zastępujący bazę pod makijaż. Myślę, że jeśli macie cerę bez przebarwień, taką zbliżoną do ideału, to może też zastąpić fluid, bo bardzo dobrze matuje i wygładza a jeśli nie ma co maskować to takie żelazko jest wystarczające. Ja jeszcze zauważyłam, że makijaż nałożony na ten kremik dobrze się trzyma. Co chcieć więcej???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Iza! Dobrze to nazwałaś, bo faktycznie mordeczka po Żelazku zmarszczek jest jak przeprasowana.
      Zauważyłam też, że ten krem, każdy użyty potem podkład wyraźnie uszlachetnia, najlepiej to widać szczególnie przy takich przeciętniakach, które mają tendencje do robienia z twarzy maski. Efekt krem (Janda Żz) + podkład, to jest to!!

      Usuń
    2. Skoro żelazko faktycznie prasuje, to chętnie kupie, bo mi już też przestaje wystarczać sam podkład. Niestety...

      Usuń
    3. jest naprawdę duża różnica między efektem samego podkładu, a tym kremem + podkładem, moja "facjata" dużo zyskuje

      Usuń
  10. Prześliczne te słoiczki, uwielbiam takie estetyczne i eleganckie opakowania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dopracowane są te opakowania, a przecież to takie ważne, kosmetyki muszą też cieszyć oko, to połowa sukcesu :)

      Usuń
  11. Przyznam, że prezentują się naprawdę dobrze. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze z nimi do czynienia, ale jakoś ta marka mnie nie ciekawi za bardzo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ta marka w pierwszym momencie zainteresowała ze względu na Krystynę Jandę, ona mi imponuje i w wielu tematach ma COŚ do powiedzenia, to dużo w dzisiejszym świecie :)

      Usuń
  13. Na urodziny dostałam krem nr 1 na dzień dobry i na dobranoc. Nie miałam dużych oczekiwań odnośnie tego produktu, sama na pewno bym go nie kupiła. W mojej ocenie - przerost formy nad treścią, począwszy od monstrualnej wielkości kartonika z irytującym tekstem Pani Jandy, ciężki i nieporęczny w użyciu szklany słoik, wszechobecne słowo "witam". Krem o dziwnej konsystencji, intensywnym zapachu róży. Po nałożeniu na twarz miałam uczucie "ściągniętej skóry", która jednocześnie się błyszczała.
    Podsumuję słowami jednej z postaci granych przez Krystynę Jandę: "przereklamowana sprawa".
    Ziuta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że przecież każdą z nas coś innego urzeknie w jakimś kosmetyku, a z kolei inny detal będzie dla nas denerwujący. Dla jednych ciężkie szklane, a przez to kojarzące się z elegancją opakowania perfum czy kremów do twarzy są przypisane dobrym produktom, choć na pewno plastik też miewa swoje plusy. To rzecz gustu, a o gustach trudno dyskutować. Po prostu wybieramy to, co lubimy bardziej. Na szczęście rynek zapewnia nam bardzo różnorodną ofertę. Co do jakości i właściwości samego kremu, to zawsze twierdzę, że firmy i producenci powinni częściej oferować próbki. Pewnie niejedna z nas uniknęłaby czasem rozczarowania. Pozdrawiam :)

      Usuń
  14. Mam cerę młodą, ale problemową. Eksfoliacja od Jandy dla cery normalnej okazała się dla mnie zbyt intensywna, jednak marka zaskoczyła mnie rewelacyjnym odzewem i troską o jakość produktu po przesłaniu im opinii.
    Używam też supermaski - tu mogę się wypowiadać w samych superlatywach. Widoczna poprawa spoistości skóry, wygładzenie, kojenie - wszystko to ten krem robi!

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz to dla mnie miły prezent, dziękuję i do zobaczenia znowu.