Obserwatorzy

środa, 23 maja 2012

Maybelline One by One Volum Express, dobry tusz w malinowym sorbecie


KONKURS!!! z Besame Cosmetics voluptuous_pomadki_konkurs  klik, do wygrania szminki



Hej, Śliczne
 
Od dłuższego czasu przymierzałam się do postu o tuszu Maybelline One by One Volum Express bo moim zdaniem zasługuje on na uwagę i zainteresowanie podczas zakupów w drogerii.



Nie przywiązuję się zwykle do tuszy, lubię ich mieć kilka pod ręką, często szukam nowości i można powiedzieć, że w kwestii tuszy, zmieniam je jak rękawiczki. 
Nie pamiętam już, który z nich kupiłam ponownie i tu  Maybelline One by One  jest wyjątkiem, używam już drugie opakowanie i na tym się nie skończy.
Wiem, że z tuszami jest trochę jak z perfumami, dla jednych coś jest prawie ideałem, inne znajdują w nim więcej wad niż zalet.


 
Jak zapewnia producent, Mascara  Volum Ekspress One by One na szczoteczkę Lash Carcher o potrójnym działaniu ( 300 włókien szczoteczki pokrywa, rozdziela i podkręca każdą ze 100 rzęs jakie przeciętnie podobno mamy ).
Formuła One by One tuszu zawiera uzyskane z owoców kwasy AHA oraz prowitaminę C, co ma właściwości wygładzające rzęsy i lepsze ich rozdzielanie.
 
Szczoteczka jest dosyć gruba, co na początku trochę utrudniało mi aplikację tuszu ale kiedy już zaprzyjaźniłam się z nią na dobre stała się bardzo wygodna i rzeczywiście pięknie pogrubia i wydłuża moje rzęsy.
 



 
Tu moja osobista, bardzo ważna uwaga.

Kiedyś używając tuszu, niemiłosiernie , jak się okazało, w nim "grzebałam, kilkukrotnie nabierałam tusz, tarłam szczoteczką o ścianki, bywało, że szczoteczkę miałam zalepioną tuszem, na pewno też się Wam zdarza tak robić.

Od kiedy zgodnie z "instrukcją" używania tuszu, tylko raz zanurzam szczoteczkę w pojemniczku, nie grzebię, nie pocieram, nie wycieram szczoteczki o ścianki, każdy tusz służy mi znacznie dłużej, nigdy nie obsycha, nie sypie się a na szczoteczce zawsze znajduje się optymalna ilość tuszu.
Ponoć są one tak robione, że zanurzenie szczoteczki w tym wąskim zbiorniczku powoduje naturalne zassanie potrzebnej ilości tuszu, beż wtłaczania tam powietrza i tym samym niszczenia jakości tuszu.
 
Wracając do Volum Ekspress One by One, dla mnie ma on kupę zalet. Mam po nim ładnie wytuszowane rzęsy o pięknej, głębokiej czerni, rzęsy są dobrze rozdzielone, nie zdarzają mi się grudki i nie wiem co to okruchy tuszu pod oczami.
Dwu, trzykrotne nałożenie daje efekt sztucznych rzęs a tusz utrzymuje się zupełnie przyzwoicie długo.
W tej kategorii cenowej,  około 30 - 35zł to na pewno jeden z najlepszych tuszy, ma ciekawe opakowanie, w kolorze malinowego sorbetu.
Moim zdaniem jest bardzo wydajny i przyjazny oczom więc nie jest to ostatnie opakowanie tego tuszu jakie kupiłam,


A teraz trochę wspominkowo, kolorowo i nostalgicznie. 



Pamiętacie, miałyście w dzieciństwie taką zabawkę - kalejdoskop ?
Ja miałam i uwielbiałam patrzeć na co raz to nowe, bajecznie kolorowe, niekończące się w swojej urodzie symetryczne figury ze szkiełek.
Dla mnie i dla Was trochę takich bajkowych przypominajek.

 A może tak jest w Kosmosie ?















Pozdrawiam cieplutko
Margaretka


35 komentarzy:

  1. a miałam go kupić, ale głupia wybrałam Scandaleyes, czego bardzo żałuję :/ następnym razem się na niego skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. na początek - prześliczne obrazki, lubię takie :)

    Co do tuszu to właśnie zastanawiałam się nad jego recenzją na blogu, bo mi się kończy. To chyba mój drugi egzemplarz. Tez go uwielbiam, wolę teraz niż 2000 kalorii MF czy Collosala Maybelline. Mimo, że nie przepadałam nigdy za plastikowymi szczoteczkami, to ta lubię. Jest duża, ale ja takie lubię :) Popieram zatem i zachęcam do zakupu, bo wg mnie też jest świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tego tuszu nie miałam, ale lubię maskary o dużych szczoteczkach, więc na pewno dopisuje go do listy zakupów.. Ostatnio kupiłam 2000 kalorii, bo mimo, że jest osławiony to nigdy go nie miałam. Jeszcze nie testowałam, ale od jutra zaczynam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w moim mniemaniu jednak MF jest słabszy od Maybelline i nie rozumiem zachwytów nad nim :) ale może u Ciebie się sprawdzi:)

      Usuń
    2. ja też kiedyś zachwycałam się tym MF 2000 kcal ale chyba teraz kilka tuszy go wyprzedziło chociażby MF Lash Extension Efect ale przy nim wychodził u mnie brak cierpliwości bo to genialne cudo ale dla dziewczyn które lubią długo tuszować i tuszować :)

      Usuń
  4. Kończy mi się mój obecny tusz, więc przy zakupie nowego ten też na pewno wezmę pod uwagę. Chociaż ja wolę mniejsze szczoteczki :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba go wreszcie kupię! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. cieszę się, że makijaż się podoba i że w jakimś sensie Cię zainspirowałam;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. I havent tried this mascara from maybelline as yet, thanks for the heads up. Once again, some amazing and hypnotic pieces of art!

    OdpowiedzUsuń
  9. niedługo czeka mnie zakup nowego tuszu i zastanawiam się właśnie nad tym

    OdpowiedzUsuń
  10. Trochę ta cena mi się nie podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo lubię Colosal :) muszę wypróbować ten może też się sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  12. szkoda że nie ma na rzęskach efektu ;( chciałabym spróbować go :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja właśnie zawsze też wycieram tusz o ścianki i pare razy maczam w tuszu ~> może twoja rada okaże się pomocna! ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzeba będzie spróbować jak mi się skończy miss sporty :D

    OdpowiedzUsuń
  15. nice mascara, i think i should try that one!

    It’s a GIRL Thing

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja nie miałam nigdy kalejdoskopu, a zawsze bardzo chciałam :(
    Co do tuszu- jeszcze go nie wypróbowałam, ale mam go na oku (tzn nie dosłownie xD)

    OdpowiedzUsuń
  17. dużo słyszałam o tym tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Przypomniał ni się mój kalejdoskop:) Tusz muszę wypróbować. Pozdrawiam:))

    OdpowiedzUsuń
  19. te zdjęcia są świetne:)

    OdpowiedzUsuń
  20. będę musiała kiedyś go również wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  21. przyznam, że obrazki pod koniec są hipnotyzujące ;)

    ja już dawno temu wyczytałam, że właśnie tak powinno się postępować z tuszami i rzeczywiście - odkąd w nich nie grzebię, służą mi o wiele dłużej. tego nigdy nie używałam, niezbyt lubię takie duże szczoteczki, ale nie jestem na niego zamknięta ;) jeśli nadarzy się okazja, chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Się kosmicznie zrobiło! :-D

    OdpowiedzUsuń
  23. nice <3
    wanna follow each other on blog? lemme know :)

    sweet and sugars,
    Dias

    OdpowiedzUsuń
  24. mialam ten tusz, bardzo fajny jest;)

    OdpowiedzUsuń
  25. dzięki za radę dotyczącą tuszu :P ja zawsze yślałąm że moje tysze - nawet te nowe są przeterminowana a tu się dowiedziałam czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Zastanawiałam się nad jego kupnem, Twoja recenzja mi pomogła ;)
    Pozdrawiam i zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie miałam tego tuszu. Ja też staram się nie kombinować z tuszem, nie pompować powietrza do środka itp:)

    OdpowiedzUsuń
  28. Muszę go wreszcie spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo lubię tusze Maybelline, klasyczna One by one nie zachwyciła mnie ale za to One by one Satin Black jest niesamowita- uwielbiam ją i zrobiłam zapas bo okazuje się, że w UK nie ma jej na rynku.

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz to dla mnie miły prezent, dziękuję i do zobaczenia znowu.