Obserwatorzy

wtorek, 25 września 2012

O miechunkach to i owo



Hej Dziewczyny!   

Dzisiaj będzie post lekko ogrodniczo-kulinarny.

Wszystko to za sprawą miechunki, która całkiem ładnie rośnie sobie u mnie w ogródku.

Zdarzyło mi się nie raz, jedząc sałatki w knajpkach na południu Europy, szczególnie we Francji, w owych sałatkach napotkać dziwne, nieznane mi okrągłe kulki w kolorze okołopomarańczowym.

Zapomniałam o nich, ale jakiś czas temu, u znajomych, na desce z serami podane zostały bladopomarańczowe lampiony, a gospodarze zachwalali ten owoc jako niezwykle smaczny. 

Rozłupałam sztywną błonkę, a w środku zobaczyłam, że to właśnie ten mój nieznajomy z knajpkowych sałatek we Francji. 
Okazało się, że w ogródku u mnie rośnie sobie też takie coś, a ja nigdy nie zajrzałam do wnętrza osłonki-lampionu.



Poszperałam trochę w internecie i teraz już jestem prawie, że obeznana w temacie miechunki, a jest to trochę zawiłe, więc dobrze wiedzieć co się ma w ogródku.


Ta moja, która rośnie tak dzielnie to miechunka rozdęta,
 osłonki mocno pomarańczowe, owoce też w tym kolorze. 
Owoce są jadalne, ale nie mają wartości kulinarnej, są smaczne, trochę kwaśne, ale bez przykrej cierpkości, można sobie po prostu skubnąć jako coś innego, nowego.   




Miechunka pomidorowa, zwana też skórzastą,  roślina ma coś jakby włoski,
 ma owoce najpierw zielone, potem żółte w zielonych lub żółtych osłonkach, owoce są wielkości pomidorków koktajlowych, większe od dwóch pozostałych odmian.
Jest doskonała do salatek,na surowo, sals typu verde, do marynat, leczo, dżemów.
To właśnie tę miechunkę jadłam wcześniej.




Miechunka peruwiańska,  
 zwana też rodzynkiem brazylijskim, ma pomarańczowe owoce w osłonkach zielonkawych lub żółtawych, można jeść na surowo, nadaje się na dżemy, konfitury, galaretki, nawet na wino.






Mam nadzieję, że nie zanudziłam Was tym postem, ale pomyślałam, że może też u którejś z Was rośnie sobie ta roślinka i jest tak, jak dotąd u mnie, późną jesienią ląduje ona na kompoście, no w najlepszym przypadku w wazonie jako dekoracja. 

Dzisiaj znowu zapraszam do mojej Bardzo Kobiecej Galerii.
Popatrzcie na obrazy pochodzącego z Wietnamu,mieszkającego na stałe w USA malarza Triana Nguyen'a









Pozdrawiam
Margaretka

27 komentarzy:

  1. Nie miałam pojęcia, że można to jeść! A ogródek pełny lampionów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I strasznie sie jesiennie zrobilo! ;) Buziaki, zapraszam do mnie w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super ciekawy post! Jestem fanką wizualnych wartości miechunki i cały czas podejrzewałam, że te, które czasem jadłam w deserach to jakiejś jej kuzynki. A tak - wszystko jasne. Obrazy w galerii niesamowite, zwłaszcza ostatni - jak moja kochana "Alicja". Pozdrawiam i czekam, czekam... ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe rzeczy:))A obrazy piękne:))Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. gdzies tego miechunka widziałam i nie pamietam gdzie ;( a obrazy jak zwykle zjawiskowe Kochana ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. widziałam tą roślinkę, ale nie wiedziałam, że jest jadalna ;D

    OdpowiedzUsuń
  7. Miechunka jest niesamowita. A jakie marmoladki z niej robią!
    A obraz dziewczyna z dmuchawcem - coś uroczego...

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam coś takiego w domu kiedyś i nawet nie wiedziałam, że to tak się nazywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nigdy bym nie przypuszczała, że ta roślina (a raczej wnętrze jej "lampionow") nadaje się do jedzenia! Ile to człowiek się nowych rzeczy uczy:)
    Jak kiedyś na nią natrafię to na pewno spróbuję jej owoców:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też do niedawna traktowałam te lampiony czysto dekoracyjnie :)

      Usuń
  10. Też miałam ja w ogródku i przez dłuugi czas nie wiedziałam, że jest jadalna, ba, nawet że tam wśrodku jeszcze coś jest :D Tyle rzeczy traci sie z niewiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, zawsze lepiej wiedzieć co w trawie piszczy :)

      Usuń
  11. Oo, jak dawno nie widziałam tej rośliny ;D Pamiętam, że dzieciństwie lubiłam 'pstrykać' te kwiatki i nawet nie zdawałam sobie sprawy, że w ten sposób je niszczę ;p A tak w ogóle, to świetne obrazy ;]

    OdpowiedzUsuń
  12. O, moja babcia ma to w wazonie i ogrodzie :) nigdy nie wiedziałam, jak ta ładna ozdoba się nazywa ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne dekoracje:) Jesień na całego, miłego popołudnia, pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję za życzenia urodzinowe:)

    OdpowiedzUsuń
  15. wcale nie zanudzasz !! dzięki tego typu postom można się sporo nowych rzeczy dowiedzieć ... po zdjęciach wnioskuję,że jadłam tylko miechunkę peruwiańską,jest bardzo smaczna,ale i bardzo droga, traktowana jako owoc ekskluzywny.
    wszystkie obrazy cudowne,ale numerem 5 ozdobiłabym chętnie salon :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Po pierwsze, nawet nie wiedziałam, że to się nazywa miechunka. Po drugie, nawet nie wiedziałam, że to można jeść. A po trzecie... cóż, kupiłam dynię :) i spróbuję zrobić tę zupę... :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pewnie to co napiszę poświadczy, że jestem sto lat za murzynami, ale pierwszy raz widzę taką roślinę!:)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy o tym nie slyszalam, ale wygląda ciekawie ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz to dla mnie miły prezent, dziękuję i do zobaczenia znowu.