Obserwatorzy

sobota, 8 września 2012

Bardzo smutne perfumowe denko

Hej Dziewczyny!  

Zwykle kończący się kosmetyk nie wywołuje u mnie żadnych przykrych emocji, zwykle, bo jest jeden wyjątek, to perfumy. 

Dno w takim flakoniku zawsze napawa mnie smutkiem i żalem, że będę musiała się obejść wspomnieniem po zapachu, bo przecież  tylko czasami kupuję te perfumy ponownie.  Nęcą nowe kompozycje, a i fundusze mam na tyle ograniczone, że nie wszystko co bym chciała, mogę sobie tak po prostu fundnąć.

Niedawno dokładniej przyjrzałam się swojej perfumowej półeczce i serce zabiło mi coś jakby mocniej. Tu i tam widać dno, z kilkoma ulubieńcami przyjdzie albo już przyszło mi się rozstać.



Ten post jest właśnie im poświęcony, taka maleńka, nostalgiczna pamiątka, kiedyś tu zajrzę i powspominam tak, jak wspomina się chwile uwiecznione na zdjęciach w przepastnym albumie.

W koszu wkrótce wylądują:

Beautiful love   Estee Lauder, piękne, bardzo zmysłowe, lekko kwiatowe z odrobiną zielonych, owocowych nut, nieziemsko trwałe, jeden z moich ulubionych zapachów.
I tak, i tak kiedyś je sobie jeszcze kupię.


Happy  Clinique,  kolejny mój zapach, świeżutki, kwiatowo - cytrusowy, również trwałość na piątkę. To jest wersja bez rozpylacza, aplikuje się za pomocą kulki, mój torebkowy must have, zawsze sobie leży w kieszonce obok długopisu i błyszczyka, mogą użyć go w każdej chwili, nie zmuszając ludzi wokół do zachwycania się rozpylanym zapachem. Na szczęście mam jeszcze w zapasie drugą sztukę, więc na razie żyję.





Masaki / Masaki Fluo, o tej wodzie pisałam jakiś czas temu, piękny, zjawiskowy zapach, niestety tak nietrwały, że na pewno już nie kupię.


Tresor Lancome, kiedyś, przez lata, mój ukochany zapach, wykończyłam już kilka  setek i trzydziestek flakoników, to maleństwo było ze mną najdłużej, bo aplikacja trochę niewygodna.
Dla mnie najbardziej francuski z francuskich zapachów, pięknie świeży, słodki, a przy tym bardzo elegancki. Na szczęście teraz mam nowego Lancome, La vie est belle, trochę w tym klimacie, więc jestem szczęśliwa.


Chanel n5 gwiazda wśród perfum, ikona i przedmiot pożądania każdej kobiety na tym świecie.
Tak długo mordowałam mojego faceta, że nie miał wyjścia i musiał mi kupić.
Zapach ma chyba tyle samo miłośniczek co i przeciwniczek, synonim stylu i dobrego smaku, kultowe perfumy, ale używam ich tylko na bardzo specjalne okazje, niesamowicie mocne, wykwintne, więc na co dzień nie czułabym się w nich dobrze.
Oczywiście są w moich przyszłych planach posiadania.





Dzisiaj w mojej Bardzo Kobiecej Galerii ponownie kilka ilustracji modowych. Autorką jest Sandra Suy.







Pozdrawiam
Margaretka

35 komentarzy:

  1. Oj tak, perfumy to chyba coś, do czego kobiety mają szczególnie sentymentalne podejście. Bardzo lubię używać perfum, ale nie codziennie to robię właśnie z obawy, że ulubiony flakonik zostanie opróżniony zbyt szybko:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam jedne perfumy od 3 lat XD
    Ale mi się już kończą ;/ a są świetne bo mocne i wystarczy jeden "prysk" a one dłuuugo się utrzymują :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie znam, muszę sprawdzić zapach w perfumerii :)

      Usuń
  3. Chanel nie zawodzą! O nieee : )

    OdpowiedzUsuń
  4. Łączę się w bólu - perfumowe zużycia zawsze są smutne :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DOŁĄCZAM SIĘ - ZNAM TEN STAN GDY PERFUMKI SIĘ KOŃCZĄ , A JESZCZE GORZEJ JEST GDY FUNDUSZE NIE POZWALAJĄ NA ZAKUP kolejnej PEREŁKI - w tym wypadku najdroższa to Chanelka - więc jak nic 200zł trzeba przyszykować i do perfumerii powędrować ;-)

      Usuń
  5. Ooo, nie mam jak koniec perfum... No ale cóż :) Żadnych z tej kolekcji nie posiadałam, ale Chanel faktycznie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Clinique Happy miałam kilka flakonów! kochałam te perfumy;)

    OdpowiedzUsuń
  7. też bardzo tego nie lubię i jest mi przykro, pewnie dlatego drogie perfumy zużywam wolno bo mi szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. już tak dawno nie kupiłam sobie żadnego oryginalnego perfumu..:( kiedyś dostawałam przeważnie na urodziny albo święta. potem jakoś tak się poukładało, że perfumy się pokończyły, a ja żadnego nowego nie dostałam. zawsze obiecuję sobie, że zaszaleję i kupię jakiś, ale przy półce w perfumerii stwierdzam, że następnym razem..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PERFUMU nie kupiłaś? Boooożeeee... Co to jest perfum?

      Usuń
    2. mam to samo, ile razy odeszłam od półki, bo jednak kasa trzyma :)

      Usuń
  9. tez takiego denka w perfummach nie lubie ..... perfumy jednak sa drogie ....

    OdpowiedzUsuń
  10. z Chanel lubię mademoiselle, no5 jest dla mnie za ciężki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. uuu, nie dziwię się że Ci smutno :( ja podobnie jak Beauty Wizaż wolę Coco Mademoiselle, ale no5 też mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chanel no 5 mam identyczne i pryskam sie nimi od wielkiego dzwonu :)a na codzien uzywam esencji w olejkach - bardzo trwale i tanie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Też bardzo nie lubię jak perfumy mi się kończą :((

    OdpowiedzUsuń
  14. Ehhh też nie lubię kiedy kończą mi się perfumy :(
    P.S Obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo nie lubię momentu kiedy perfumy dobijają dna buteleczki
    moja mama uwielbia chanel no5 ale ja niestety chyba jeszcze do niego nie dojrzałam, jest za mocny, duszący

    OdpowiedzUsuń
  16. koniec ulubionego zapachu, to niezbyt dobrze zapowiadający się dzień ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jestem teraz w okresie, że zaczynam na nowo kompletować swoją kolekcję:) więc tym bardziej wiem jak to jest. Z tym, że ja większość musiałam zostawić w rodzinnym domu. Nie sposób było zabrać się ze wszystkim. W każdym razie postawiłam sobie cel, że co miesiąc kupuję nowy flakon. Niektóre rzeczy mogą poczekać ale perfumy nie ;) To moja największa miłość:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. coś takiego jest w perfumach, że ich posiadanie sprawia nam wyjątkową przyjemność, i nigdy nie można sobie powiedzieć, że mam już wszystko co bym chciała mieć :)

      Usuń
  18. Ja również nie lubię momentu, kiedy zdaję sobie sprawę, że kończą mi się ulubione perfumy. Teraz zaczyna mi ubywać celine dion - sensitive, więc żal już zagościł u mnie:)

    OdpowiedzUsuń
  19. miałam chanel i bardzo je lubiałam :)))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Też nie lubię jak kończą mi się perfumy - najgorzej jest, gdy nie można ich znowu kupić, bo np. firma zawiesiła działalność (już raz niestety spotkałam się z taką sytuacją). Na szczęście teraz używam tylko perfum z DKNY (zapach jabłkowy) - słyszałaś kiedyś o nich? Co do twoich perfum, to wyglądają na porządne, choć trudno mi stwierdzić czy są dobre, bo ich nie używałam (wyjątkiem są perfumy Chanel, bo te jeszcze mi się nie skończyły i muszę stwierdzić, że są bardzo dobre - w końcu to Chanel) ;] A tak w ogóle, to świetne obrazy - najbardziej podoba mi się ten pierwszy i drugi. Chciałabym kiedyś umieć tak malować ;D

    OdpowiedzUsuń
  21. Oj tak, zawsze jest smutno jak kończą się perfumy

    OdpowiedzUsuń
  22. Chanel *.* aż łzy sie do oczu cisną jak takie perfumy sie kończą ;<

    ______________________
    zapraszam do mnie limitedSmile.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Z jednej strony smutno kiedy kończą się perfumy ... a z drugiej powód, aby kupic kolejny flakonik. Kilka dni temu kipiłam Oxygene Lanvin.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bylam posiadaczka Chanela no5 na poczatku nie moglam sie do tego zapachu przekonac wiec perfumy oddalam mamie dodam ze byl to prezent:D minelo lato przyszla jesien wlasciwie byla pozna jesien siegnelam po Chanela ponownie co efektem bylo zakochalam sie w nim. Czyli pory roku maja wiele do zapachu.Teraz tak jak u Ciebie pustki w fiolkach zbliza sie jesien wiec chyba usmiechne sie do no5 :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja też nie lubię takich pożegnań ;( Jak zwykle świetne obrazy :) skąd czerpiesz pomysły? :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja akurat nie przepadam za Chanel, jestem w tej drugiej połowie :P Za to bardzo często zdarza mi się kupować po raz któryś flakon tego samego zapachu :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz to dla mnie miły prezent, dziękuję i do zobaczenia znowu.