Obserwatorzy

czwartek, 14 lutego 2013

Coś na nogi, coś na chlapę, coś nie z gumy - dr Martens





Hej Dziewczyny!  

Muszę Wam pokazać mój ostatni zakup obuwniczy.

Jak pomyślę o tym co jest na naszych ulicach i chodnikach gdy temperatura krąży wokół zera, robi mi się tak gorąco, jakby słupek termometru dochodził do trzydziestki.

Kozaki kupuję tylko ze skóry, wcieram pasty do butów jak należy, ale i tak opadają mi ręce, gdy ta mokra i słona maź z ulicy ma mi się wżerać w moje butki.


Przerobiłam opcję z gumowymi kaloszami, niestety nie lubię uczucia potnych stópek, a w kaloszach zdarzało mi się to wyjątkowo często.

Ale to już koniec, zakup w Martensie to to, czego potrzebowałam.
Skórkowy, lakierowany dół, cholewka z grubego płótna bardzo mocno impregnowanego, w podeszwie poduszka powietrzna, czego chcieć więcej, biegam w nich teraz na okrągło.







Zastanawiałam się, bo był jeszcze kolor wściekle żółty i jeszcze bardziej wściekle zielony, zdecydowałam się jednak na tę ciut spokojniejszą wersję, zresztą dobrze mi się te kozaki komponują z Emmą.


Large_dm_nellie_yel_1
zdjęcie pochodzi ze strony sklepu glany.pl




Jeszcze moje kochane;
mam dla Was walentynkowego tulipanka, to tak w razie, gdyby Wasi panowie Was dzisiaj zbyt mało tulili.
Kupiłam opakowanego standardowo w folię, ale specjalnie dla Was "ubrałam" go wizytowo i świątecznie.



Pozdrawiam
Margaretka

18 komentarzy:

  1. Świetne! Chyba też powinnam się rozglądnąć za takimi. Na wiosnę jak znalazł:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja myślę, że wiosną i nawet latem w deszczowe dni będą niezawodne :)

      Usuń
  2. buciki bardzo ładne:))miłego dnia:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, też miłego i całuśnego :)

      Usuń
  3. O rety, takie buty były moim odwiecznym marzeniem, kiedy byłam nastolatką :) Ale o ich wersji "kaloszowej", to przyznam, że pierwsze słyszę! Prezentują się bardzo fajnie, bogato.

    A gdzie się podziała galeria obrazów na dziś? :)

    Słuchaj, zrobiłam dzisiaj TAG o kosmetycznych dziwactwach - jeśli masz ochotę, zapraszam Cię do odpowiedzi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galeria dzisiaj nieczynna, dzisiaj w roli głównej moje buty, a nie mogę pozwolić by jakieś pacykowanie przyćmiło ich urodę, ha
      pewnie, że pomyślę o takim TAG-u, dziwactw Ci u mnie dostatek :)

      Usuń
    2. Ach, no tak - teraz już rozumiem :) Rzeczywiście, one wyglądają jak dzieło sztuki :)

      Usuń
  4. nareszcie jakieś solidne bucisze tylko cena pewnie też solidna ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no, niestety Martens każe sobie niezłe ceny, choć ta zupełnie przybijająca nie była bo załapałam się na delikatną promocję :)

      Usuń
  5. Też by mi się przydały takie buty-moje kalosze są za duże a ja chodzę z wiecznie mokrymi stopami...brr -.-

    OdpowiedzUsuń
  6. śliczne te kalosze :) podobają mi się :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Kocham Martensy, mam kilka par ale takich się jeszcze nie dorobiłam. Cieszę się, że masz takie cudo (sama bym chciała ;p). Zdradź sekret - obcierają? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, po pierwszym dniu chodzenia czułam, że mam pięty, ale jak to jest z Martensami, teraz czuję się w nich jak w pantoflach, mogłabym iść w nich na koniec świata

      Usuń
  8. Dziękujemy, to słodkie że pomyślałaś o nas w walentynki, akurat jestem singielką więc miło:))
    PS Fajne kalosze w wesołe wzorki:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesujące buciki! ;) fajne wzorki mają ;) tak, sukienka jest czarna ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. buciki swietne - genialny wzorek !!! na taka pluche faktycznie idealnie sie sprawdza - swietny zakup .... masz racje buty ze skorki pomimo pastowania jednak przepuszczaja wilgoc
    - ja zainwestowalam 2 lata temu w hunterki - w nich noga sie nie poci tak jak w tragycyjnych gumiakach - mi sie sprawdzaja a chyba to najwazniejsze zeby kazdy znalaz do siebie odpowiednie obuwie:)))
    pozdrawiam piekny ten tulipanek - pappap

    OdpowiedzUsuń
  11. mogłabym takie mieć, fajne :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy Twój komentarz to dla mnie miły prezent, dziękuję i do zobaczenia znowu.